Indonesia-Globetrotter

poniedziałek, 12 maja 2014

W tropikalnej krainie małp - wiecznie zielona Sumatra






***

          Jak  w każdą niedzielę,  "boss" zabiera nas na wycieczkę. Tym razem odwiedzamy Bukit Tinggi (Wzgórze Wysokie) - najbardziej turytyczne miejce w regionie. Chociaż to co przyciąga tu lokalnych turystów, mnie raczej odpycha, a to co mnie urzekło, dla nich jest po prostu indonezyjska naturą, która ich otacza...
Zresztą, zobaczcie sami...


         Już po drodze mogliśmy podziwiać wulkan porośnięty lasem równikowym,
w którym ciągle żyja na wolności tygrysy
Ten sam wulkan komponujący się idealnie z indonezyjską naturą - stawy i pola ryżowe


A to stworzenie poniżej "produkuje" najdroższą kawę na świecie! Pewnie część z Was   wie, że odchody Luwaka po uprzednim zjedzeniu przez niego ziaren kawowych, zbierane są w celu wyprodukowania takiej właśnie kawy! Brzmi dziwnie i niesmacznie, ale ludzie rzeczywiście płacą olbrzymie pieniadze za "łyk" takiej kawy.
No i kolejna atrakcja  w drodze do miejsca docelowego - wodospad płynący prosto z tropikalnego źródełka...
... miejsce idealne na regenerację sił poprzez kontakt z naturą ^^




Dzieciaki bawiące się w okolicy torów kolejowych



Kolejne z budynków w stylu Bagonjong



Znajomi tu śmieją się, że ciągle fotografuję dachy budynków, ale czy nie robią one wrażenia? Kiedyś widziałem je na Discovery Channel, teraz otaczają mnie zewsząd.
To znak rozpoznawczy Sumatry Zachodniej i kultury zwanej Minangkabau




Można?

...można!

Rujak - czyli, kilka rodzajów tropikalnych owoców i... ogórek, polane słodko - ostrym sosem orzechowym
No i gdyby nie ogórek, który tu kompletnie nie pasuje, to całkiem smaczne ;)

Tak jak napiałem wcześniej to co interesuje Indonezyjczyków, nie koniecznie podoba się mnie. Główną atrakcją, która przyciąga ich tu jest... ten oto  zegar na środku zatłoczonego placu. Wrr...

No ładny...

... ale ja wrócę do swoich ulubionych miejsc ;)


Czyż to nie jest piękny widok? Dolina otoczona skalistymi wzgórzami porośniętymi tropikalną dżunglą, w których aż roi sie od małp, a może i innych dziwnych stworzeń.

Ngarai Sianok, czyli dolina Sianok



Klasyczne ubrania Minangkabau. Dziewczyny poniżej tańczyły tradycyjny taniec



Szczęśliwa rodzinka - Adi z żoną i synem

motylek...

małpiszon...

... których jest tu pełno. Kradną i rozrzucaja śmieci ze śmietnika gdzie tylko popadnie
Także trzeba mieć swoje ruchomości  dobrze ukryte w kieszeniach

Poniżej wejście do tunelu, który został wybudowany przez Japończyków, podczas drugiej wojny światowej

Japończycy okupowali Indonezję tylko przez kilka lat podczas trwania wojny. Później zostali oni przegonieni przez Amerykanów. Przed wojną Indonezja była okupowana przez Holandię, a po wojnie uzyskała niepodległość.



muzeum z reliktami wojennymi



No i wreszzzzzcie... poniżej miejsce, gdzie wszyscy chcieli mnie zabrać... Jam Gandang. zegar na środku zatłoczonego placu. Piękny prawda? ^^


Ja już wiedziałem, czego mogę się tu spodziewać jako jedyny biały w promieniu...
Takie stworki jak te poniżej chodziły po placu oferując zdjęcie.. (za opłatą oczywiście)



... chociaż to ja cieszyłem się większym powodzeniem. Po pierwsze biały, a po drugie za darmo. Hmm.. a może bym tak zaczął zarabiać na takim pozowaniu... ^^



Tradycyjne padangdańskie jedzenie. Będąc jak najbardziej szczerym - najlepsza kuchnia, jakiej do tej pory próbowałem...
... chociaż nie zawsze wychodzi mi to na dobre, bo czasami się tak obrzeram, że mam okropną zgagę. Wszystko jest na potęgę ostre.

Jeszcze raz widok na "górę tygrysa" - z trochę innej perspektywy

Jak już odjeżdżaliśmy dostrzegłem dwoje ludzi z wężami. Chciałbym powiedzieć, że już nie miałem czasu na zdjęcie, ale prawda jest taka, że chyba jednak trochę się bałem wziąć takiego gada na ręce.
Prawdopodobnie młode pytony

No i ostatni punkt wycieczki - przejście (jak ja to nazwałem) "Indonezyjskim Wielkim Murem" przez dolinę, którą wcześniej obserwowaliśmy z góry.




Ekipa w komplecie!


Pozdrowienia z "Indonezyjskiego Wielkiego Muru" ^^

***

środa, 7 maja 2014

Bezludna wyspa


***

           Przed przylotem na Sumatrę, ostrzegałem swojego pracodawcę kilka razy, że mam ciężką walizkę.. tak na wszelki wypadek, żeby nie było problemów na lotnisku. Co się okazało? Zamówili mi bilet z limitem bagażowym do 15kg. Mój ważył 24kg.. - "Indonesian style". Tak więc na  lotnisku miałem nie lada wyzwanie..

          W Indonezji młodzi ludzie uzależnieni są od social media, używają wszystkich, które są akurat na topie. Nie inaczej jest też tu, w Padang - wszyscy nauczyciele korzystają m.in z BBM (BlackBerry Messanger). Mają na nim utworzoną też wspólną grupę..
I tu krótka historia...
        Jeden z pierwszych dni pracy, godziny poranne - siedzimy sobie w szkole - ja i dwie z czterech nauczycielek. Po kilku pytaniach z ich strony chyba padło to najbardziej dla nich interesujące- "Czy masz dziewczynę?"
- " Tak mam - w Surabaji"
Jak tylko to usłyszały, obie dźwignęły swoje telefony i zaczęły pisać na grupie BBM..
"Hot info" haha :D


***

Podczas indonezyjskich wesel na ulicach rozstawiane są takie oto namioty... 


... które mają  na celu pomieścić wszystkich gości. Co na to uczestnicy ruchu drogowego ? - muszą sobie jakoś radzić.. Co na to policja? - najprawdopodobniej dostają pieniążki do rączki...



          Pokój w którym mieszkam, znajduje się na drugim piętrze w szkole, w której uczę. W drugim pokoju mieszka - Ferry - mój współlokator. W domu obok mieszkają trzy studentki.  Z dwiema z nich w weekend wybraliśmy się na bezludną wyspę ^^


Dlaczego jedna z nich  ma założone rękawiczki? Żeby nadmiernie skóry nie opalić ;)

Po drodze zatrzymaliśmy się na karmienie małp, które żyją w niemal każdym lesie.



Ferry z rodziną ;)

Widoki po drodze...



Poniżej już widać naszą bezludną wyspę.. (albo i nie widać...) ^^


... wygląda jak górka z piasku rozsypana na kałuży... 

           Indonezja jest najbardziej wyspiarskim państwem na świecie - ok.  17 509 wysp, z czego ponad połowa jest bezludna... Wydaje mi się, że ta górka piaskowa raczej nie jest zaliczana jako wyspa ;)




Indonezyjski styl, czyli znak "V" do zdjęcia musi być ;)

Ta babka po lewej podeszła do nas, ustała w odległości 20 cm ode mnie i patrzyła, patrzyła.. Zawołała następnych i patrzyli.. patrzyli.. 
... dopiero jak zacząłem im robić zdjęcia to się spłoszyli, choć czasami i to nie działa, np. w przypadku niektórych dzieciaków, na których działa to jeszcze bardziej motywująco, bo zaczynają ustawiać się do zdjęć i prosić o następne. 


"Pan Kapitan" i jego okręt, którym to dotrzemy na naszą bezludną wyspę

Czasami pytam czy mogę zrobić zdjęcie a czasami mi się nie chce. W tym przypadku nie spytałem. Indonezyjczycy potrafią mi robić zdjęcia nawet "z pod pachy" (z ukrycia). Wygląda to bardzo komicznie, tym bardziej, jak ich zdemaskuję..

Sąsiadki z naprzeciwka ^^


No i docieramy na naszą bezludna wyspę ...
... na której nie tylko nie ma żadnych ludzi, ale też zwierząt czy nawet roślin...

... tylko piasek... i morze dookoła...
...wyspa jest mniej więcej wielkości połowy boiska piłkarskiego.


Nowe ziomki, również odwiedzający wyspę. Chyba dosyć często to robią bo niezłej opalenizny dostali...

Na szczęście na środku wyspy rozstawiony jest namiot/daszek na palach, więc mogliśmy się schować przed słońcem na jakiś czas. Ferry z sąsiadkami praktycznie w ogóle z pod niego nie wychodzili - boją się słońca niesamowicie...


"Panowie Kapitanowie", obsługujący "okręty" dowożące ludzi na wysepkę widocznie maja już swoje ulubione zajęcie dla zabicia czasu - kopią sobie piłkę w czasie kiedy turyści zajmują się... eksploracją wyspy.
A te śmieszne kapelusze chronią ich przed nadmierną ekspozycją głów na światło słoneczne


Po kilku godzinach na wyspie Pan Kapitan zarządził powrót. Załoga na pokład!





W drodze powrotnej do domu mijaliśmy kolejne budynki w stylu Bagonjong...



Widok na port (po prawej) i wyspy (po lewej), trochę większe od tej dzisiejszej ^^ na które już ostrzę sobie zęby...
Na zachód jest już tylko ocean, za którym leżą Indie.

Pozdrowienia ze wschodniego wybrzeża Sumatry!

***